Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 kwietnia 2012

Świąteczny spacer

W drugi dzień świąt było chłodno, ale świeciło pięknie słonko. Wybraliśmy się z Morką na spacer nad wodę.

zaczynamy nasz spacer :),

trochę biegania po plaży

 nagle coś zwróciło uwagę Morki ...


Morka obserwuje łabędzia,

było też tarzanie się w trawie,


tarzanie w piaski oczywiście zaliczone i tak wygląda pies zadowolony,

pierwsza dłuższa kąpiel w tym roku





niedziela, 23 października 2011

Jesienne jezioro

Wraz z koleżanką wybrałyśmy się na poranny spacer nad jezioro z Morką i Nerusiem. Spuszczono trochę wody z jeziora i psy miały większą plaże dla siebie i więcej nowych miejsc do obwąchania. Zrobiłam trochę zdjęć, ale ze względu na pogodę większa część nadawała się do wyrzucenia.

 Psy biegały, jak szalone. Mora popiskiwała ze szczęścia a Nero próbował się z nią bawić.

Ku memu zdziwieniu Morcia wbiegła do wody, nie straszne jej było zimno.


A tutaj widać, jaka niewinna Morka przybiega na zawołanie. Wcześniej znalazła jakieś błotne bajoro.


 "Kozaczki" Morki zaprezentowane na tylnych łapkach a Nero zdziwiony "po co to zamieszanie?"


Krajobraz trochę kosmiczny.

Mora przymierza się do kąpieli w celu usunięcia "kozaczków"




 Po spacerze -  śniadanie


 Nero zjadł pierwszy i miał nadzieję, że Mora mu trochę zostawi,


niestety miska była pusta.

Spacer był bardzo udany, pomimo przygód Nera - najpierw zgubił się w lesie a później zgubił szelki, które przed wyjazdem musiałyśmy odszukać - i mam nadzieję, że taka poranna kąpiel nie wyjdzie Morce na złe, bo w planie mamy jeszcze takie wyjazdy :)

czwartek, 8 września 2011

Niedzielna wycieczka

Dopiero dzisiaj znalazłam chwilkę na wprowadzenie zdjęć z naszej niedzielnej wycieczki nad jezioro, ale zacznę od początku. W sobotę naszą paczką (Nero, jego Pani i my) wybraliśmy się na pola, niestety jesień zbliża się dużymi krokami - poranna rosa, pola przeorane i nawożone. Morka była bardzo szczęśliwa, gdy poczuła te "wspaniałe swojskie zapachy", mało tego musiała się wytarzać. W domu odbyło się długotrwałe mycie psa, ale zapach został, może pomogłaby kąpiel, ale ta w przypadku Morki nie wchodzi w gę. Po takim poranku zbuntowałam się i powiedziałam, ze na pola nie jadę i tak postanowiłyśmy wybrać się w niedzielę nad jezioro aby Morka wróciła do stanu przedsobotniego. Wyjazd 6.45 i po pół godzinie byliśmy nad jeziorem :) Sunia przeszczęśliwa przynosząc patyki z wody.


nawet dość spore patyki :)






nawet Nero, który raczej nie wchodzi do wody zanużył swoje łapki,

po kąpieli odpoczynek w domku - niestety na początku Morka była bardzo niespokojna i zdziwiona, ze nie wracamy do domu,

i jak zwykle jej ulubione miejsce obserwacyjne

a przed powrotem do domu, znowu spacer na plaży i kąpiel







wracamy - Nero wtulił się w ogon Morki.

poniedziałek, 11 lipca 2011

Sobotni spacer

W sobotę zapowiadali upały, więc wstałyśmy wczesnym świtem (6:15) i pojechałyśmy na długi spacer na pola.

zaczynamy spacer

już po chwili zauważyłam, że na polach jest duża rosa a droga sucha, na efekty nie trzeba było długo czekać, Mora zaczęła zbierać ziemie, która pod wpływem rosy zamieniała się w błoto,




wychodząc z kęp trawy Morka musiała się otrzepać z nadmiaru rosy,

zmęczona psina chłodzi się w cieniu krzewów, siedząc lub

leżąc w mokrej trawie.


Oczywiście wracając narzekałam ile czasu zajmie mi doprowadzenie Mory do względnej czystości, ale gdy spojrzałam na swoje nogi musiałam przestać. No cóż tego ranka obie musiałyśmy się porządnie wymyć :)

niedziela, 26 czerwca 2011

Poranny spacer

Prawie w każdą niedzielę razem z koleżanką wybieramy się poza osiedle na dłuższy spacer z pieskami. Psiaki spuszczone ze smyczy biegają szczęśliwe, czasem zakłóci nam spokój rowerzysta lub biegacz (Nero zaczyna ich gonić) ale te poranki są cudownymi chwilami. Co tydzień obserwujemy, jak zmienia się otoczenie a zwierzaki "sprawdzają" co nowego się wydarzyło. Czasem mamy mnóstwo przygód - kiedyś spotkałyśmy bardzo blisko nas spacerującego bociana, mała sarenkę z "mamą", Morka i Nero wbiegli do rowu pełnego błota (miałyśmy czarno-białe psy), ale gdy wezmę aparat, spacer przebiega bardzo spokojnie.
I jeszcze jedna rzecz, która mnie bardzo zastanawia, nie wiem jak, ale Morka wie, kiedy jedziemy na spacer. Mimo takiego samego mojego zachowania, jak tylko zamykam drzwi mieszkania sunia cała podekscytowana zbiega na dwór. Nawet się nie załatwi, tylko szuka samochodu a gdy otwieram drzwi auta nie muszę nic mówić, zaraz wskakuje na siedzenie a w środku leży sobie Nero, szczęśliwy że już jesteśmy i możemy jechać. I jak tu nie kochać te nasze psiaki?


Morka "sprawdza" co nowego wydarzyło się od ostatniego spaceru,


to już jest poranny rytuał - żebractwo


Nero, jak prawdziwy mężczyzna wytycza kierunek spaceru a Morka za nim,



tu już psina trochę zmęczona zaczyna pokazywać nam, że czas do domu. Niestety w dni powszednie Mora ma bardzo krótkie spacery, nie chce chodzić między ludźmi a latem nie ma na osiedlu spokojnego miejsca, więc jej kondycja pozostawia wiele do życzenia.

zmęczona Mora po zanurkowaniu w krzaki wróciła cała w drobnych, zielonych kulkach. Po powrocie szczotkowanie mamy zapewnione,
wracamy do domu.

I jeszcze kilka zdjęć pobliskich pól, łąk. To jest chyba najpiękniejszy poranny widok, oczywiście odwracamy oczy, gdy pokazują się zabudowania osiedla ;)


I na koniec, wypoczynek szczęśliwego psa :)